::księga gości::

Chcesz mnie zbluzgać? Pisz śmiało na: empire66@wp.pl lub numer GG: 1371601 WIADOMOŚCI OD OSÓB KTÓRYCH NIE MAM NA LIŚCIE W 95% NIE DOCHODZĄ - lepiej daj mi znać wcześniej w komencie swój numer =)

2012
styczeń
2011
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2010
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2009
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2008
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2007
grudzień
listopad
październik
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
marzec
luty
styczeń
2006
grudzień
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
styczeń
2005
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2004
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec
luty
styczeń
2003
grudzień
listopad
październik
wrzesień
sierpień
lipiec
czerwiec
maj
kwiecień
marzec


Tagi


Deviantart
Blepharopsis Owadki! Rewelacyjne!
Pluszowy Edgeworth JA CHCEEEEEEEEEEEEE O_o"

Youtube
The internet is for... :D :D :D
GB+Imperium = <3 Brytyjscy monarchowie są sithami! :D
HOME Bo dobra propaganda to oglądana propaganda. Nawet jeśli z błędami :P
ZSlyzer czyli jak ktoś chce np serię o Phoenixie Wright'cie obejrzeć : )
Tunak Tunak bo warto słuchać muzyki z różnych zakątków świata!
and a Boot To The Head nie do końca youtube, ale za to z napisami :D
Boot to the Head and one for the Jenny and the Wimp
Terasbetoni - Orjatar Slave woman! Obey my command! :D:D:D
Murder: Interactive Adventure zaje-kurcze-świetne :D:D:D

Rozpoczęte i pozostawione (w większości opowiadania)

Znalezione w labiryncie sieci...
TheyFightCrime Jak komuś brakuje pomysłu na scenariusz...
Ace Attorney gyaaa! (kuten saiban ; ) czyli strona o idolu Draxa i Hensa.
Cope - Semaphorins bo ty też chcesz radzić sobie z Semaforynami
Onemanga okay, maybe not only one...
Oxygene znaczy sie, tlenik
OWNED FOR LULZ! 4chan ftw? O_o"
Wyszukiwarka Mistrzów i Graczy no to już jest lol =P Ciekawy pomysł, ciekawe czy sie utrzyma na dłuższą metę.
Futerkowce Cała prawda o szatanach. Link jest do 1 stripu, stripów dużo... polecam ^^
Geekcode for those who are true geeks ]=)
The Order of the Stick I think I just have an evilgasm...
Japanese - English online dictionary

Słitaśne Blogaski
Arek Sanity IS FOR THE WEAK ]=>
Derven vel Mayuri Mayu! 3 lata biotechu u nas, teraz w Poznaniu. Blog = jej opowiadania, które polecam :D
Drax kontrrewolucyjny monarchista odbierający wolność ludowi graniem na gitarze = Zapluty Karzeł Reakcji
Hens kontrrewolucyjny kapitalista prawem pracy odbierający ludowi prawo do pracy = Zapluty Karzeł Reakcji
Gewar słowo gewar kojarzy mi sie z gotowaniem i wywarem... nie wiem czemu. A sam Gewar... sprawdź sam ; p
Bzyqu & pAJS Jeden z nich to Bzyqu a drugi pAJS
Majcia/Coni/Majeczka moja siostra - i wszystko jasne





i'm in ravenclaw!
be sorted @ nimbo.net

Dawno temu:
I am nerdier than 89% of all people. Are you nerdier? Click here to find out!

A dziś:
I am nerdier than 98% of all people. Are you a nerd? Click here to find out!
A jeśli ktoś ma jeszcze wątpliwości to..
NerdTests.com says I'm a Dorky Nerd God.  What are you?  Click here!

Which Fantasy/SciFi Character Are You?





drobiazgi
Siedząc w labie i klepiąc się po brzuchu, wypełnionym sokiem marchwiowym oraz świeżymi bułeczkami z masłem i przepysznym serem z ziołami, uświadomiłem sobie, że dzisiaj jest nawet całkiem przyjazny dzień.

Akurat chwilowo napięcie w domu zelżało ostatnimi czasy, skończyłem w nocy całkiem udaną trylogię którą kupiła mi na święta starsza, w labie jak zwykle można o czymś ciekawym porozmawiać, lunch miałem świetny, jestem nawet zasadniczo zdrowy...

Wiecie, człowiek się nad tym normalnie nie zastanawia, ale wyobraźcie sobie że tak jak tu i teraz siedzicie to macie zapchany nos, musicie oddychać przez gardło które od tego całkowicie wyschło, oczy macie zaszklone, zapuchnięte i zmęczone więc czytać się nie da, w ogóle nic mentalnie zrobić się nie da, gorączka wyzuwa was ze wszystkich sił...
I nagle człowiek jest niezmiernie zadowolony z tego że tak nie jest :D

Śmieję się zawsze jak ktoś mówi że życie jest piękne, że piękne są tylko chwile, że trzeba się cieszyć chwilami ble ble ble.
To jest bullshit wszystko.
Szczęścia czy radości nie daje to, że się akurat nie smarka.
Nawet dobry obiad czy dobra ksiązka szczęścia, radości nie dają.

Natomiast niewątpliwie dają masę zadowolenia i satysfakcji i z tego powodu warto je doceniać.
Nie oszukiwać się, że zastąpią nam inne rzeczy, nie da się pierdołami wypełnić pustki w swoim życiu.
Natomiast świeża bułka z masłem i pysznym serem napewno czyni pustkę mniej nieznośną.

Jezu ale ten ser jest dobry xD

Lubię mieć spokój. Na prawdę lubię.

Tagi: przemyślenia
Doświadczenie przeprowadził chemik 2012-01-25 16:52:08
skomentuj (4)
Kimi no naka no...
Nie myśleć.
Niemyślenie prowadzi do niezauważania.
Myślenie jest gorsze od psychotropów.
Bo ukazuje Ci prawdę a nie iluzje, które przechodzą nim nastanie ranek.
Nie potrzebujesz narkotyków żeby zobaczyć psychodelę.
Potrzebujesz usiąść, poobserwować świat bezpośrednio dookoła Ciebie, zastanowić się nad nim.

Nie chcę za dużo pisać.
Ciężko to przekazać.

Ludzie nakładają sobie na szyje łańcuchy a potem sami uparcie w nich siedzą.
Znudzony diabeł siedzi i musi niańczyć to towarzystwo, mimo że wcale nie ma na to ochoty.

Zagrywki, manewry, polityczki, układy, partie...
ludzie śmieją się i narzekają na polityków...
ale wszyscy tacy są, wszyscy, od początku.
Od dziecka.

Są miliony rzeczy jakie moglibyśmy zrobić i osiągnąć.
Ale za każdym razem wszystko grzęźnie w bagnie pierdół i głupot albo w ogóle się nawet nie zacznie.
Bo nikt nie powie że Król JEST nagi.
Albo raczej, nawet są przypadki, wyjątki które mówią.
Tylko NIKT ich nie słucha.

Najpozytywniejsi ludzie to ludzie prości.
Nie w sensie prostactwa.
W sensie czystego, niezawalonego shitem ducha.
Siedzisz między nimi, i mimo że intelektem czy sukcesem w karierze przewyższasz ich wielokrotnie, to wtedy, właśnie wtedy
na chwilę przestajesz się czuć samotny.

Przez chwilę coś wypełnia pustkę, której nie jesteś w stanie wypełnić sam.

Tagi: przemyślenia
Doświadczenie przeprowadził chemik 2012-01-13 23:40:36
skomentuj (2)
O radości bycia naukowcem czyli Jak nie mieć znajomych
Zagaduje ktoś do Ciebie na GG:

Ktoś: hej, co tam? Co porabiasz?

Emp: no, w tej chwili to czytam książkę na kompie

Ktoś: O, a co dokładnie?

Emp: dokłądnie to jestem na: "[...]The method exploits the Metropolis solution to the transition matrix to asymptotically sample the Boltzmann distribution. In the case studied by Bishop and co-workers, the model consists of N chains each containing n atoms. All the atoms in the fluid interact through the repulsive part of the Lennard-Jones potential, v^RLJ(r), [...]"

<koniec rozmowy>

Notkę tę oczywiście dedykuję Jubbasowi, Zapp-man wiecznie żywy!

Tagi: lajf, jubbas, beka, biotechnologia
Doświadczenie przeprowadził chemik 2011-11-30 14:56:50
skomentuj (1)
Ała, kurwa
moja... głowa....

nie, nie mam >bólu głowy<

po paru dniach ostrego główkowania MÓZG MI KURWA DĘBA STANĄŁ. Aaarghh... przestać-myśleć...
muszę...się...odmóżdżyć...
gwhrrrrr...
the horror, the horror!!...

Wszystko wina szefa >.<

Tagi: lajf, marudzenie, biotechnologia
Doświadczenie przeprowadził chemik 2011-11-18 19:26:32
skomentuj (2)
Krótko
Generalnie tona rzeczy się dzieje więc nie mam kiedy coś napisać.

Jedną jednak z nich jest: uczę się fortrana. To taki prehistoryczny język programowania, pierwszy język poziomu wyższego niż assembler.
Stary... ale jary i cały czas rozwijany, ponieważ jest ze wszystkich najszybszy i najlepszy w obliczeniach czysto matematycznych - czyli jest ideałem jeśli chodzi o takie rzeczy jak dynamika molekularna.

Jest to jazda bez trzymanki totalnie, bo język choć updatowany, to nadal jest po prostu jaskiniowy po C/C++ i PERLu
Cytat (który obrazuje problem dla nie-programistów xP):
"Consistently separating words by spaces became a general custom about the tenth century A. D., and lasted until about 1957, when FORTRAN abandoned the practice. —Sun FORTRAN Reference Manual"

O tempura, o mores! ( o maki! )

Tagi: kompy
Doświadczenie przeprowadził chemik 2011-11-15 12:29:15
skomentuj (3)
.......ziuuuuuuuum!
Czas...lecii.....zaaaaaa.....szybko.

Ani się obejrzałem a od ostatniej notki minęło już ile, ponad miesiąc?

Powinienem może pare rzeczy apropo niej wpierw skomentować, w zasadzie w pewnym momencie chciałem walnąć następną notkę z tylko i wyłącznie z kontrą....

Meh, nie chce mi sie, nie mam czasu, szczerze mowiąc po prostu mam za wiele bardziej interesujących spraw na głowie więc dla porządku tylko krótko:

@Maruda
- kimkolwiek jesteś jesteś parszywym słabym tchórzem nie podpisując się. Jesteś twardy/twarda żeby robić idiotyczne i bezsensowne wrzuty, a nie jesteś twardy/twarda żeby się podpisać? U FAIL.
- Jak widzę przeanalizowanie więcej niż kilku wyrazów, w szczególnosci więcej niż jednego zdania, przerasta Twoje możliwości. Wnioskuję więc, że Twój rozwój intelektualny jest gdzieś na przełomie podstawówki i gimnazjum. SUGEROWAŁBYM mocno najpierw poćwiczyć czytanie tekstu ze zrozumieniem, w szczególności analizę całego akapitu jednocześnie, zanim w ogóle zaczniesz się gdziekolwiek kiedykolwiek i w jakimkolwiek towarzystwie odzywać. A już w ogóle pisać na publicznie dostepnym blogu.
Na prawdę szczerze z całego serca Ci to radzę, bo tak żałośnie, żenująco głupi atak działa tylko na TWOJĄ niekorzyść, mówiąc wprost: OŚMIESZASZ SIĘ.
- nie rozumiem Twojej motywacji, ale szczerze mówiąc, nieszczególnie mnie ona obchodzi

No, skoro mamy to juz za sobą, to już żeby nie było że kogoś tu olewam:
@Aphoper - nie dziwi mnie to że nie kojarzysz o co mi może chodzić, bo rzuciłaś jednym tekstem lata temu i on mi jakoś tak bardzo bardzo mocno zapadł w głowę, kiedy Ty raczej nie przywiązywałaś do niego jakiejś większej wagi. Więc nieistotne. Napisałem to co napisałem jako wyraz frustracji tym, że jak zwykle jednak to ja miałem rację ( nienawidzę mieć racji >_< ). Nie Twoja wina, że tak jest.

Co do Twojego drugiego posta: (jizz, zmęczona jesteś Ciociu? Bo aż się dziwię że muszę to tłumaczyć. No ale ponoć z małymi dziećmi jest full roboty więc masz prawo)
Przetłumacz to sobie jako "starałem się i gówno z tego wyszło". Nie ważne ile się starasz, troszczysz, gówno to daje bo i tak koniec końców jesteś tak samotny jak się tylko da. I nie dlatego że ludzie są jacyś be cyz coś, nie, problemem jesteś ty sam. Bo poszedłeś inną drogą, rozwinąłeś się inaczej niż reszta. Więc reszta nie rozumie -> więc się boi/nie lubi -> a już na pewno nie chce zbliżyć. To tak jakbyś musiała nagle zacząć żyć gdzieś w środku afrykańskiej dżungli - murzyni nie są jacyś źli, ty też nie, ale po prostu mówicie innymi językami. Nie rozumiecie się, swoich potrzeb, celów, dążeń, nic. Kosmici. Aliens.
Samotność z gatunku "nie ma do kogo gęby otworzyć".

@Sis - kimkolwiek jest Maniek. Znając jednak Twój światopogląd, raczej nie chcę mieć z tą osobą nic do czynienia. Besides, gadanie nic nie zmienia. Cokolwiek by nie powiedział ten człowiek, to nie zmieni sytuacji jaka jest. Tego co się stało. Tego co sie nie stało. Tego co się nie stanie.

#===========================================================================
#===============KONIEC ODNOSZENIA SIĘ DO POPRZEDNIEJ NOTKI, DUH!=====================
#===========================================================================

Wohoho, życie uczelniane, korepetycje, japoński (ha, chodzę na japoński!), rpgi, od czego mam zacząć?

Bardzo mi dobrze w nowym zespole. Dwie fajne doktorantki, super opiekun, dwójka znajomych jeszce z mojego roku się kręci/się będzie kręcić niedługo. Wspomniane doktorantki, Viola i Ania, obie już mężate, Viola dzieciata, są prześwietne - takie życiowe, inteligentne, konkretne osoby. W ogóle zespół trenuje się w ciętym jęzorze, Ania i Viola jako seniorki jak rzucą tekstem to nie ma się gdzie schować :D
prof Ołdziej to już w ogóle.

Korepetycje są zabawne, moje dwie gimnazjalistki to najlepsze psiapsiuły - jedna jest bystrzejsza ale leniwsza, druga jest mniej bystra ale pracowitsza - i ogólnie bardzo przyjemnie się z nimi pracuje. Ich mamy też są spoko, zero problemów, wszystko się dogada. Żyć nie umierać.
Pracowitsza ma ołtarzyk korna (łącnzie z plakatem z bravo) i glany - i z tego powodu jest uważana za straszną metalówę - musiałem się ostro powstrzymywać żeby nic nie powiedzieć na ten temat xD
Bystrzejsza za to jest jedyną niemetalówą w swojej klasie, wygląda jak barbie i ma plakaty z jakimiś popłuczynami po twilightcie (popłuczyny (jej plakaty) po popłuczynach (Twilight) po popłuczynach (Ann Rice) po Draculi, LIEK WTF?!?!?!) i razem kręcimy z tego bekę ( ma dziewczyna dystans do wszystkiego ). Miłość do ostatniej kropli krwi głosi podpis pod jednym plakatem.
Aha, na prawdę jest jedyną niemetalówą w swojej klasie. Znaczy no... wyobrażacie sobie jak ta "klasa metali" musi wyglądać mniej więcej? :D:D:D Na prawdę mam ochotę zostać nauczycielem i zacząć trollować wszystkich swoich uczniów :D

Japoński... oooh, to w ogóle mogę się porozpływać. Wszystko wina szanownego i szlachetnego prof Ołdzieja, który dał mi cynk, że w PJWSTK Gdańsk jest japonski - i to 450zł za semestr za 90 minut w tygodniu!
Prowadzi go co prawda polka - ale widać od razu po kobiecie, że do japonii jeździ regularnie, często i nie na weekend.
Kobieta opowiada masę anegdotek na temat tego co akurat uczy (podręcnzikowo to tak jest, ale nikt tak nie mówi, zamiast tego w sytuacji X użyjcie tamtego a w sytuacji Y tamtego bo to to to to to tamto i śmamto ), ogólnego kontekstu kulturowego i sposobu myślenia japończyków. Jest z gatunku ludzi którzy czytali Genji Monogatari w oryginale i dowolne kanji wypluwają w 2-3 sekundy bez zastanowienia.
Jest mega fajna jako człowiek też, łącząc taką typowo polską konkretność, żywotność z nieskończonym morzem japońskiego opanowania. W sumie troche przerażające połączenie, nie chciałbym jej zobacyzć jak się na prawdę wpieni...
... co może mi się zdarzyć, bo mamy w grupie jakiegoś wczesnego licealistę. Gość zachowuje się jakby miał poważne ADHD plus opóźnienie w rozwoju psychospołecznym. Co chwile się odzywa, zazwyczaj idiotycznie, i pomijając już wsyzstko inne, po prostu przeszkadza. Grupa go znienawidziła po jednych zajęciach.
Mi jest w sumie gościa żal, bo dobrze wiem jak to jest być kompletnie niedostosowanym i niezrozumianym przez społeczeństwo, duh! :D
Powoli kondensuję plan dotarcia jakoś do niego, ale nigdy czegoś takiego nie robiłem i obawiam się że zanim zareaguję dojdzie do jakiejś chryi, bo grupa powoli zaczyna gościa nie wytrzymywać.
A wystarczyłoby żeby się wyciszył, skoncentrował na obserwowaniu ludzi i tego co się dzieje. Mi to dało bardzo wymierne efekty.

Ale i tak japoński jest zajebisty.

I chodzę na niego z córką szefa, duh! Oczywiście wszyscy na czele z Jubbasem zaraz wymyślili, że będę ją podrywał. Znaczy, miłe i ładne dziewczę, bardzo dobrze nam się gada, ale ej, ludzie. Przerażacie mnie czasami :D Może od razu sobie strzele w stopę, przez dziurę przełożę stalową linę, do liny przywiążę 1 tonowy betowy blok i skoczę z tym do baltyku? XD
Najlepsza była Ania Jubbasowa, która po tym jak jej streściłem mniej więcej historię wpadła na genialną teorię "ej Emp, a może On chce was wyswatać!"
Do prawdy nadal mnie ten pomysł zastrzeliwuje xD Kreatywność ludzka nie zna jednak granic :D

Podrywać córkę szefa, no ludzie. xD
Strollowaliście mnie po prostu xD

(haushinka przez cały czas pisania tej notki, prawie godzina już, leży bródką na mojej łydce i tylko czasem łapiąc mocniej łapami przednimi, drzemie)

Bardzo bardzo podoba mi się kampania Rouge Tradera (pun intended) którą prowadzę. Jak raz wreszcie udaje mi się kampania z której wszyscy są zadowoleni. Składem jest, jeśli ktoś nie wie, tytułowy handlarz-kapitan Cornelius Dimerus (Jubbas), jego pierwszy oficer-seneszal Johnstone (Hens), świątobliwy arch-militiant którego-imienia-jak-zawsze-zapomniałem-> Remi (Piki) oraz arcyheretycki navigator z renegackiej rodziny Jarrion Pestifer (Arek).

Ta radosna czwórka lata sobie po rubieżach imperium zwanych Koronus Expanse przeprowadzając komunistyczne rewolucje w celu zainstalowania przyjaznego SOBIE rządu (JUST AS PLANNED), nabywając drogą najczęściej niekupna podejżane artefakty, z rzeczonych artefaktów wyciągając demony, rzeczone demony sprzedając inkwizycji, wykupując z niewoli przedstawicieli obcych ras (i odkupując za pieniądze inkwizycji ich sprzęt! JUST AS PLANNED), udając bez mrugnięcia okiem że w skutek działania inkwizycji podczas odkupywania sprzętu obcych ras stracili pieniądze od inkwizycji i w ten sposób naciągając inkwizycję na tą samą sumę RAZ JESZCZE (JUST AS PLANNED), pozbywając się niewygodnych inkwizytorów za pomocą wykręconych intryg/zfabrykowanych dowodów/propagandy, przy okazji kradnąc rzeczonym inkwizytorom statki flagowe (TROLO LOLO), uciekając ledwo z życiem przed ściagającymi ich krążownikami liniowymi chaosu, następnie z zaskoczenia (TACTICAL GENIUS) abordażując rzeczone krążowniki, wbijając się na ich mostki celem odegrania przekonywująco scenki pod tytułem "jesteśmy tacy zajebiści, chcemy Ci służyć, przyjmij nas o lordzie chaosu, oto prezent tu dla ciebie... " tutaj następuje wielkie PIZD wręczonej Lordowi Chaosu tykającej Melta-Bomby zabijającej lorda prawie na miejscu (JUST AS PLANNED), dalej wydobywając necronów z antycznego pola bitwy i sprzedając na lewo i prawo komu popadnie, tudzież robiąc sobie z tego wszczepy, skutkiem czego wskrzeszając Necron Lorda (really just as planned, HENS? XD), kupując archeotechowe star galleony pełne tyranidów, zwiewając przed rzeczonymi tyranidami, wracając potem żeby złupić wszystko co tyranidzi pozostawili, gdzieś w tym wszystkim mordując wszystkich lokalnych ludzkich piratów, orkowskich piratów przeciągając na swoją stronę za pomocą spryzmieżonych SOBIE orków (JUST AS PLANNED), montując heretycki kult celem zrobienia SENSOWNEGO sposobu autonawigacji tym samym trollując nieudolność i skrajny debilizm Adeptus Mechanicus i oficjalnych rodów Navigatorskich (TROLO LOLO), chodując własne pet-demony (really just as planned, Arek? :D:D), wyżynając w walkach kosmicznych Dark Eldarskich Korsarzy DZIĘKI BŁYSKAWICZNEMU ATAKOWI Z ZASKOCZENIA PILOTUJĄC OSOBIŚCIE KRĄŻOWNIK W STYLU CABRIO (TACTICAL GENIUS, DRIVE ME CLOSER, I WANT TO HIT THEM WITH MY SWORD), resztę biorąc jeńcem i chowając do jakichś chorych klatko-więzień bez wyjścia innego niż przez sufit, ratując tym samym biednych farmerów Tau, następnie używając tego i paru innych argumentów przetargowych aby wyciągnąć ile się da od rzeczonego Dominium Tau, latając przez Warp Stormy jakby to była niedizelna wycieczka do ZOO, wystrzeliwując z mostka za pomocą 30 wcześniej porozkładanych Melta Bomb atakujące demony, pilotując potem rzeczony okręt bez mostka w stylu kabrio, rozwalając rzeczonego wystrzelonego demona za pomocą artylerii pokładowej (DRIVE ME CLOSER, I WANT TO HIT HIM WITH MY SWORD)...

dobra, i tak nie wymienię wszystkiego. Generalnie sesje ociekają mistrzowskimi planami i haxorskimi zastosowaniami "Fear Rating 4, ssij Empie!" mocy psionicznych Jubbasa, haxami navigatorskich mocy i heretyckich pomysłów Arka, niemożliwymi trafieniami "ZAWSZE MAM 80%+ SZANSY TRAFIENIA, GIŃ HERETYKU" Pikiego i haxami dyplomatyczno-strategicznymi ksenofilicznego do granic Hensa. Hektolitry trollowania wszystkich wrogów, rozpaćkiwania ich w walce, TACTICAL GENIUS i JUST AS PLANNED. I na prawdę przekomiczne sytuacje czasem/często/co sesję, w szczególności niektóre teksty "czy oni są razem?" Pikiego kładące wszystkich na ziemię. I budowanie nowych statków i dyskusje o generalnie świecie i bitwy kosmiczne i role play między postaciami i postaciami a npcami.

Poza tym jubs prowadzi, żadko bo żadko, ale za to udaną bardzo kampanię w Dark Heresy, Arek z moją drobną pomocą przygotowuje własną kustom (pun intended) horror-fantasy kampanię a w kolejce czeka moje świeżo nabyte i pachnące i zajebiaszcze Black Crusade. Jubbas już wymyślił do BC postać CSM Sorcerora jeżdżacego w Rhino (w którym trzyma swoją biblioteczkę). A doh?
A na horyzoncie powoli majaczy L5K 4ed.

(30 minut później, haushinka dalej śpi na mojej nodze. Chce mi sie siku!)

Mam wreszcie, beznadziejnie małe, ale jednak jakieś, pieniądze.
Karierę wśród doktorantów robi dowcip:
- Czym różni się balkon od doktoranta?
- Balkon >utrzyma< całą rodzinę.
To + korki daje pewien poziom oddechu finansowego.


Dni biegną jeden za drugim, dziesięć tysiecy rzeczy do zrobienia...

a jak dobrze pójdzie w 1 poł 2012 jadę najpierw na 3-4 tyg do Sztokholmu a potem na 2 z hakiem na Kretę! Ha!

oczywiście SAJENSOWAĆ, nie opieprzać się :P

Tagi: korepetycje, lajf, arek, rpg, jubbas, beka, hens, biotechnologia, piki
Doświadczenie przeprowadził chemik 2011-10-25 21:27:47
skomentuj (3)
-.-
Plum, jakto ma w zwyczaju komentować Hens. Bo inaczej nie da się tego skomentować. Lajf is lajf, heh? I dont buy it.

Jedna choroba się cofa, druga postepuje. Dzisiaj udało jej się przekroczyć kolejną barierę i zacząć ścigać mnie we śnie. Skutkiem czego, zamiast wstać zregenerowany, wstałem jeszcze bardziej rozwalony i zmęczony.
Heh, czego ja się spodziewam, sen przestał mnie regenerować jakieś 10 lat temu. W tamte wakacje... heh.

Więc tak to już jest, że nawet moja własna podświadomość jest mi wrogiem, podstępnie czekającym na moment osłabienia, żeby zaatakować i wbić mi nóż w plecy. O, jak to świetnie brzmi. Rewelacja. No ale nic to, i tak tego nikt nigdy nie czyta więc co ja się przejmuję xD

Więc nawet moja podświadomość jest mi wrogiem i kiedy ma okazję, zsyła mi sny o tym czego nigdy nie miałem. O tym czego zawsze pragnąłem. Ludzi. Ludzi takich jak ja. Gdzie byli, kiedy byłem w gimnazjum? Gdzie byli, kiedy byłem w liceum? Gdzie byli, kiedy byłem na studiach?

Gdzie MOJA młodość, pytam się, hę?

Mam ochotę wcisnąć do gardła spowrotem parę słów różnym ludziom. A już w szczególności Aphoper. Tsh!

Zawsze mnie to dopada. Zawsze, kiedy przeskakuję na kolejny etap. Do liceum... na studia... teraz na doktorat.
Bo to we mnie zalega. I zawsze będzie. I będzie coraz gorzej w dodatku, bo moi rówieśnicy pozamykają się we własnych domach i rodzinach.

A ja do końca życia będę trafiać na cudze zdjęcia z imprez na facebooku i uświadamiać sobie jak bardzo nigdy nigdzie nie pasowałem.

I co z tego, że udało mi się obronić dziecko w sobie? Mimo wszech-otaczającego egoizmu i egocentryzmu, ja nadal potrafię w coś wierzyć, kierować się tym, dążyć do tego. Nadal potrafię się martwić o kogoś.
Tylko po co?!
Po co, skoro to nikomu nie jest potrzebne, hę?!

Koniec końców, nie ważne jak się na to nie spojrzy, mnie po prostu nie powinno być.
Nie pasuję do układanki i tyle.
Zależało mi na tylu ludziach, nawet teraz, lata póżniej, nadal wiele do nich czuję.
Ale koniec końców nikomu nie zależy na mnie.
Nie ma ludzi, którzy myśleliby tak jak ja.

Próbuję się ratować jednostkami chodźby troszkę zbliżonymi, ale co to jest, jedna sesja rpg w tygodniu. Czy na prawdę się żyć raz-na-tydzień?
A potem choroba albo coś, albo sesja nie wypali i ... i wszystko pęka.

I nie potrafię się już ani wściec o to, ani wypłakać ani nic.
Jestem po prostu pobity i leżę. Od ilu już lat zresztą? 2? 4? 5?
Ja się zabiłem razem z naszym związkiem Marta. I końcem liceum.
Straciłem wszystko co wtedy miałem i nic nowego nie udało się już nigdy zbudować.
A nawet to co miałem wtedy nie było nawet bliskie temu, czego tak na prawdę potrzebowałem.



Eh. I po to jest właśnie blog. Na co dzień trzeba iść do przodu, myśleć o różnych dziwnych i bzdurnych problemach, martwić o innych, myśleć o innych. Tolerować i przetrwać innych.
Wyćwiczyłem się w nie myśleniu o sobie, o tym czego mi brakuje.
Ale raz na jakiś czas niosący mnie pancerz się zepsuje, złamie.
I wtedy, skoro jak zawsze brakuje kogokolwiek, sam muszę się zatroszczyć o siebie.
Napisać notkę na blogu.
I iść dalej.


Doświadczenie przeprowadził chemik 2011-09-16 09:38:39
skomentuj (10)